Path of Exile

The Caverns

PIECZARY

Ciemność jaskiń pochłonęła mnie niemal natychmiast po przestąpieniu ich progu. W powietrzu unosi się smród, wstrętna kombinacja zgnilizny, wody morskiej i czegoś dużo bardziej paskudnego. Mój oddech marznie w lodowatym powietrzu kiedy wspinam się kościanym tunelem po lekkiej stromiźnie. Wychodzi on na nierówną pieczarę z gładkich, wypolerowanych wodą kamieni pokrytych mokrym piaskiem. Silne odczucie zagrożenia wisi w ciemnościach, jako że cokolwiek czyha w tym miejscu, nie życzy sobie gości.

Tunele wiją się w te i wewte kiedy z wolna je przemierzam. Mam jedynie skąpe światło sączące się przez malutkie otwory i pęknięcia w sklepieniu. Moja dogorywająca pochodnia coraz gorzej radzi sobie z odpędzaniem ciemności, która zdaje się wzdychać wokół mnie niczym żywa istota. Są tu różne stworzenia poza mną, słyszę jak chroboczą i przemykają w cieniu tuż poza zasięgiem światła mojej pochodni. Bez wątpienia zbierają swoją zwierzęcą odwagę, czekając na odpowiedni moment do nagłego ataku.

Chwila ta nadeszła niedługo potem, zaraz kiedy tunel wejściowy zniknął z mojego pola widzenia. Słyszę jak nadchodzą zanim jeszcze je zobaczę, a kiedy są już dostatecznie blisko, jestem całkowicie otoczony. Pochodnia odkrywa tuziny ogromnych pająków, pokrytych zielonymi glonami. Te obrzydliwe kreatury truchtają w moim kierunku, stukając kłami i praktycznie wspinając się jedno na drugie w swoim wygłodzeniu. Staję na przeciw ich szarży czyniąc jedyną rzecz, na której tak na prawdę się znam, stawiając zbrojny opór. Moje ostrze śmiga w blasku pochodni tnąc i rąbiąc, aż pokrywa zbroję i ściany jaskini zieloną posoką. Otrzymuję kilka bolesnych ukąszeń podczas walki, ale odpłacam im dużo gorzej. Kopniakami toruję sobie drogę przez stertę włochatych, cieknących zwłok i kontynuuję moją wyprawę.

Przez kolejną godzinę błąkam się w labiryncie tuneli, pielęgnując nikły płomień pochodni i zabijając przypadkowego Kraba Tarczowego czy Syrenę, które próbowały zaatakować. Przeciwnicy są twardzi, ale brak im takiej liczebności z jaką spotykałem się na zewnątrz. Prawie jakby też podzielali mój strach przed ciemnością, jakby coś ich wyganiało z tuneli. Czymkolwiek to „coś” jest, niebawem stanę z tym twarzą w twarz. Wreszcie odkrywam wyrwę w ścianie tunelu, zalane przejście prowadzące w górę. Jako że nie mam za bardzo wyboru, zaczynam się wspinać.

Wkrótce tunel otwiera się na kolejną plątaninę jaskiń, tyle że ciemniejszych i zimniejszych niż te, z których dopiero co uciekłem. Podłoże jaskiń pokrywają odkryte skały, miejsce dające doskonałą przewagę wielkiej populacji przeklętych Plwocińców. Bombardują mnie bezlitośnie kiedy po omacku posuwam się naprzód, brodząc w ciemnościach. Po chwili dołączają do nich tułający się Widmowi Korsarze, atakujący z nieprzejednaną okrutnością. Po raz kolejny pokonuję przeciwników, ale czy to kiedykolwiek się skończy?

Godziny ciągną się niemiłosiernie, mój otumaniony umysł jest wykończony tak jak moja prawica. Zaczynam słyszeć głosy w atramentowej ciemności, a kilka razy dostrzegam przelotnie eteryczną, rączą postać, zdawałoby się przyzywającą mnie. Rozróżniam już słowa pośród szeptów, wypowiadane raz głosem żeńskim, raz męskim. „Chodź, odszukaj mnie” słyszę, kiedy szybko odwracam się ku ciemności. „Czekam na Ciebie, kochany”. Słowa są zagmatwane i doprowadzają do szaleństwa, cóż to w ogóle może znaczyć? W dodatku zacząłem słyszeć cichy śpiew, tym razem innego głosu, pochodzący z jakiegoś miejsca wysoko nade mną. Bardzo delikatny dzwięk, z początku ledwie słyszalny, ale wzmagający się z każdym moim krokiem w jego kierunku. Bezsłowna melodia jest wypełniona namacalnym pragnieniem i głębokim smutkiem. Oczy ociekają mi łzami, pomimo wszelkich prób uspokojenia mojego serca. Cóż za marne, nieszczęśliwe stworzenie śpiewa tę pieśń tak głęboko pod ziemią? Ostatecznie to i tak bez znaczenia. Kiedy tylko dostrzegam tunel prowadzący w stronę głosu, wspinam się bez wahania.


Czy wiesz, że:

W 6 Akcie na obszarze Twilight Strand znajduje się unikalny zombie o imieniu Rhys of Abram. Jest to nawiązanie do jednego z pierwszych pracowników GGG, który nazywa sie Rhys Abraham. Podobno to nie był jego pomysł;)



Losowy Skill

Summon Chaos Golem

Przyzywa golema chaosu, który zmniejsza otrzymywane przez ciebie obrażenia fizyczne. Oprócz ataków w zwarciu golem używa aury zadającej stopniowe obrażenia od chaosu, a także kaskady kolców chaosu.

Shrapnel Shot

Wypuszcza strzałę przebijająca wrogów. Strzały wylatują z taką siłą, że powodują wyładowanie, które poraża pobliskich wrogów na obszarze w kształcie stożka.

Dominating Blow

Uderza wroga bronią do walki wręcz. Jeśli nieunikalny potwór zginie krótko po uderzeniu tą umiejętnością, na określony czas odżywa jako sługa.


Stare Gry Frozen Games